©
guestbook 09 01 08 12 10 07 01 06 12 06 04 03 02 01 05 12 11 10 08 07 06 05 04 03 02 01 04 12 10 09 08 07 06
2010-02-03 23:54:54
2
nie, kochanie. nie zostanę u ciebie na noc, bo nie masz mleczka do demakijażu i wacików. pewnie nawet nie masz mydła.
skomentuj (2)
2010-01-28 16:48:32
ciach bajerka
frajer jest frajerem
i frajerem będzie zawsze

prawdy nie odnajdzie
chociaż tak długo szuka

drzwi mu nie otworzą
chociaż tak długo puka

on ci poda rękę
ty mu podaj buta

ciach bajerka.
skomentuj (0)
2009-01-08 11:59:40
postanowienia noworoczne
Dzisiaj czwartek, ósmy już stycznia, więc dystans od nowego roku jest raczej bezpieczny. No właśnie. Za późno na podsumowania roku minionego, ale to idealny czas na postanowienia noworoczne. Bo to jest tak, że postanawianie czegokolwiek przed sylwestrem to trochę jak kupowanie kota w worku. Postanowienie raczej klasyczne - rzucę palenie. No i dajmy na to, zajarasz szluga pierwszego stycznia, bo zapomnisz, że to już nowy rok, albo nie zdążysz wytrzeźwieć i myślisz, że to ciągle ten rok poprzedni, tak czy siak twoje postanowinie szlag trafił. A ty żyjesz w poczuciu winy do końca roku i myślisz cały czas jakby tu się zrehabilitować. No i palisz, bo skoro postanowienie złamane, to trzeba się najarać do następnego sylwestra, bo potem to już na pewno nie.
Dlatego warto trochę odczekać, ocenić sytuację, a najlepiej przez pryzmat noworocznych dokonań - i to niekoniecznie tych dobrych, bo na przykład ja z perspektywy tego tygodnia już wiem, że moim postanowieniem nie będzie rzucanie palenia.
Moje noworoczne ambicje ograniczają się właściwie do jednego - do reaktywacji mojego bloga. Jeda jaskółka wiosny nie czyni, ale to już druga notka, więc obietnica dotrzymana, a ja w spokoju ducha mogę przeżyć kolejnych dwanaście miesięcy, bez obaw, że zjedzą mnie wyrzuty sumienia.

skomentuj (4)
2009-01-05 01:10:53
kwestia robaków
Jest sam środek zimy, godzina dość późna. To zwykły niedzielny wieczór, jak wiele innych takich wieczorów, poza tym, że niepostrzeżenie zaczął się już poniedziałek. Nawet zdążyłam przywyknąć do tego, że nigdzie się rano nie muszę wybierać, chyba że tam, gdzie chcę. I siedzę na parapecie mojego okna, i słucham spadających z kaloryfera kropli, i zastanawiam się - skąd się tam biorą? Może razem z płatkami śniegu wpadają przez komin, po drodze topniejąc, i rozpływają się po podłodze. Choć dzisiaj śnieg jakby się nie topi - milionami tysięcy sztuk spada w całości, aż na samiuteńki dół, i tworzy grubą białą kołdrę otulającą trawę, drzewa, lisćie, i tak już pewnie zmarznięte na kość. Pod spodem są też moje ryby, którym pewnie wszystko jedno, bo na dnie woda jest zawsze zimna, nawet w lecie jest tak zimna jak teraz, tylko czy one pod tym śniegiem się nie uduszą? A tak, kaloryfer. Dobiegł mnie dziwny, przerażająco miarowy dźwięk z całkiem niedaleka, a nie zasnęłabym, gdybym nie sprawdziła co go wydaje, bo kto wie czy to nie jakieś robactwo. A to jednak kaloryfer, czy też raczej sycząca w nim woda, całe szczęście. Odkąd mam drewniany sufit panicznie boję się korników. Myślę, że są tak małe, że zupełnie niezauważone potrafią wejść do ucha i wgryźć się w mózg, a potem zjeść od środka, kawałek po kawałku, kawałek po kawałku...
skomentuj (4)
2008-12-30 21:40:00
rozważania w długie zimowe wieczory
najogrzej to umrzeć w zimie. w zasadzie najgorzej to umrzeć w ogóle, ale w zimie to musi być prawdziwy dramat. niby masz przyjaciół , niby są znajomi i rodzina, ale jak przyjdzie co do czego, to na pogrzebie ich zabraknie, bo za zimno. i telefon, że wiesz, słuchaj, przepraszam cię bardzo strasznie, ale mnie nie będzie, bo wiesz, teraz zima, a to najłatwiej wtedy katar złapać, także my od trzech już miesięcy raczej rzadko z domu wychodzimy, chyba że do osiedlaka, wiesz, po chleb i mleko czasem, a jak tam u was? wszystko w porządku i czy wszyscy zdrowi, bo wiesz jak to jest, zdrowie to jednak najważniejsze. także nas nie będzie, rozumiesz. pewnie, że nie rozumiesz, bo nie żyjesz. i to w samym środku tej pizgawicy. albo taki: nie no sory, ale wiesz, my z daleka to pociągiem, a zimą to one jeżdżą jak chcą. w lecie się spóźniają, strach aż pomyśleć jak to wygląda w zimie. i kradną w pociągach. owczywiście, że strasznie nam przykro z powodu twojej śmierci, pozdrów wszystkich koniecznie. i w chuj zimno musi być pod ziemią, pomyśl, wszyscy idą do domu, zjedzą ciepłą zupę i się dogrzeją jeszcze jakąś konkretną flachą, a ty, stary, marznij. to już naprawdę lepiej latem, nawet w środku wakacji w mielnie.

skomentuj (7)